Karolina Kijek: 31 grudnia na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W środe premier Morawiecki ogłosił na Twitterze, że go wycofuje i zwraca do autorów zaproponowanych zmian.

Marta Lempart: Ale ani kasowanie dokumentów ze strony internetowej RCL, ani wpis na koncie prezesa Rady Ministrów na Twitterze nie są elementami procesu legislacyjnego i go nie przerywają. Znikanie dokumentów związanych z tym projektem z rządowych stron to sygnał alarmowy, że nic w tym procesie legislacyjnym nie dzieje się uczciwie i legalnie. Rada Ministrów działa bez żadnego trybu. Tym bardziej powinna się nam wszystkim palić czerwona lampka, dopóki nie będziemy mieć tego na piśmie!

Ten haniebny, kryminalny projekt do końca stycznia jest oficjalnie i faktycznie w fazie konsultacji publicznych. Proces legislacyjny trwa, dopóki wszyscy – a przede wszystkim partnerzy społeczni – nie dostaną oficjalnej informacji, że został on przerwany. Musimy mieć to na piśmie, inaczej 1 lutego możemy się obudzić z ręką w nocniku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej