Do gwałtu w Biedrzychowej doszło w nocy z 10 na 11 marca tego roku. Nastolatka poszła świętować swoje 18. urodziny do sąsiada - kolegi, którego znała od dziecka.

Z relacji dziewczyny wynika, że gdy wyszła zapalić papierosa, koledzy zamknęli ją na balkonie. Gdy wpuścili ją do środka, Grzegorz podał jej coś fioletowego do picia. To jej ostatnie wspomnienie z tamtego wieczoru. Straciła świadomość, nie wie, jak wróciła do domu.

Rano czuła się okropnie, bolało ją całe ciało. Nie mogła jeść, co chwilę wymiotowała. Prokuratura ustaliła, że dostała tabletkę gwałtu. Po tym została zgwałcona. Zdjęcia z gwałtu znaleziono na telefonie jej i jej kolegów. Podejrzani zostali zatrzymani już na drugi dzień.

Jeszcze w marcu sąd w Legnicy zdecydował o tymczasowym areszcie dla Grzegorza G. i Maksymiliana M. Najpierw mężczyźni trafili tam na trzy miesiące. Później areszt był przedłużany.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej