Obserwatorzy wysłani przez wrocławski magistrat tego seansu nienawiści nie przerwali. Przedstawiciel prezydenta Jacka Sutryka tłumaczył potem, że dlatego, iż nie dopatrzono się mowy nienawiści ani zagrożenia dla otoczenia.

Ale jakoś policja zagrożenia się dopatrzyła. Już skierowała wnioski o ukaranie za używanie otwartego ognia (tego obserwatorzy też nie widzieli?) i nie wyklucza, że kolejne wnioski do sądu jeszcze będzie kierować.

Zawiadomienie do prokuratury składają też członkowie Unii Europejskich Demokratów, bo uważają, że „nie można dalej dopuszczać do takich ataków w przestrzeni publicznej".

A urzędnicy z wrocławskiego magistratu przekonywali jeszcze w zeszłym tygodniu, że  nie ma sensu zgłaszać do prokuratury, bo przecież gdy spalono portret Angeli Merkel, sprawa została umorzona. Dopiero teraz, po zdecydowanej krytyce bierności magistratu, prezydent Sutryk zdecydował, że jednak to doniesienie złoży

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej