Znany z antysemickich wypowiedzi były ksiądz zrobił to 13 grudnia, podczas manifestacji narodowców we Wrocławiu, która miała uczcić ofiary stanu wojennego.

Pod pomnikiem Ofiar Stalinizmu Międlar powiedział o premierze pierwszego niekomunistycznego rządu, że jest człowiekiem, który "usprawiedliwił katów ks. Popiełuszki, Grzegorza Przemyka i setek innych, którzy zginęli z rąk komunistów”. 

– Nigdy nie krył się ze swoimi żydokomunistycznymi, bolszewickimi inklinacjami. Trzymam portret zdrajcy – wykrzykiwał, trzymając fotografię Mazowieckiego, którą następnie podpalił. – Portret człowieka, który sprawił, że wrogowie nie zostali rozliczeni, który w polskich podręcznikach jest stawiany za bohatera. Zdrajców stawia się nam za autorytet! W jakim kraju żyjemy? W kraju, który dał nam ten komunistyczny parch! 

Niesiołowski: Międlara politycznie wyhodowało PiS 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej