W czwartkowym marszu zorganizowanym pod hasłem „Antykomuna” wzięło udział ponad 150 nacjonalistów i pseudokibiców WKS Śląsk.

Na czele szli Jacek Międlar (były ksiądz znany m.in. z antysemickich wypowiedzi) oraz guru wrocławskich kiboli Roman Zieliński (skazany przed laty za publikację książki pt. „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”). Uczestnicy marszu nieśli transparent z napisem „Śmierć wrogom ojczyzny” i skandowali „Lepiej być martwym niż czerwonym”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” oraz „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

Antysemicki jad Międlara

W swoim wystąpieniu najpierw zaatakował on Lecha Wałęsę. Byłego prezydenta, który jest symbolem demokratycznych przemian w Polsce, nazwał „komunistycznym zdrajcą”. Obraźliwie mówił także o Tadeuszu Mazowieckim, premierze pierwszego niekomunistycznego rządu. Powiedział o nim np., że jest człowiekiem, który „usprawiedliwił katów ks. Popiełuszki, Grzegorza Przemyka i setek innych, którzy zginęli z rąk komunistów”. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej