Nowoczesna została zmuszona sięgnąć po pomoc po tym, jak w ubiegłym tygodniu jej klub, a w konsekwencji i partię, opuściła grupa posłów z Kamilą Gasiuk-Pihowicz, która dołączyła do klubu Platformy Obywatelskiej. W efekcie Nowoczesnej zostało tylko 14 parlamentarzystów (do posiadania klubu potrzeba ich 15). W Nowoczesnej zostało to odebrane jako wrogie przejęcie. Z tego powodu we Wrocławiu np. władze miejskiej tej partii odmówiły podpisania umowy koalicyjnej z Platformą Obywatelską.

O tym, że z pomocą Nowoczesnej w ratowaniu klubu parlamentarnego może przyjść wrocławski poseł Jacek Protasiewicz, pisaliśmy w „Wyborczej” tydzień temu. Rzecz została sformalizowana w czwartek.

– Decyzję o wyciągnięciu pomocnej dłoni do moich koleżanek i kolegów z Nowoczesnej podjąłem po długich rozmowach z moimi przyjaciółmi z UED i prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem – mówi „Wyborczej” Protasiewicz. – Zwyciężyło myślenie o tym, że w opozycji powinniśmy sobie pomagać, a nie podstawiać nogi. Na moją decyzję miały wpływ również bardzo dobre rozmowy z władzami wrocławskiej Nowoczesnej. To właśnie bowiem w naszym mieście udało się stworzyć koalicję Nowoczesnej, nas, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i środowiska Rafała Dutkiewicza, do której ostatecznie przyłączyła się Platforma i dzięki której udało się Jackowi Sutrykowi wygrać wybory prezydenckie już w pierwszej turze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej