- Gorzkie zwycięstwo - tak określił Opaliński swoje odczucia po wyroku sądu. - Z jednej strony, czuję satysfakcję: sąd w dwóch instancjach uznał, że obowiązuje mnie wolność wypowiedzi i że mam prawo do krytyki mojego dyrektora, a właśnie za krytyczne opinie o nim zostałem zwolniony. Z drugiej, wracam do teatru, który artystycznie nie istnieje.

Sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok sądu pracy, który nakazał przywrócenie aktora na stanowisko - od tego wyroku odwołał się Morawski. Michał Opaliński jest kolejną osobą, która wygrała w sądzie z byłym dyrektorem Polskiego, z tym że wcześniejsze sprawy Marty Zięby, Anny Ilczuk i Andrzeja Kłaka zakończyły się wypłatą odszkodowań - ponieważ Morawski zwlekał z wykonaniem decyzji sądów, pieniądze dla zwolnionych aktorów odzyskał komornik.

Opaliński jest jednocześnie pierwszym z byłych pracowników Polskiego przywróconych przez sąd na stanowisko. Dziś sąd zajmował się też sprawą Katarzyny Majewskiej, byłej pracownicy działu literackiego - w jej przypadku chodzi jednak o wypłatę odszkodowania za niezgodne z prawem zwolnienie z pracy. Na rozstrzygnięcie czekają też Piotr Rudzki, były kierownik literacki Polskiego, zwolniony z pracy dyscyplinarnie - także stara się o przywrócenie na stanowisko.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej