To kolejna próba pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, którzy 10 czerwca 2017 r. stanęli na drodze smoleńskiej miesięcznicy. Sąd badał już legalność ich zgromadzenia. Frasyniuk i 20 Obywateli RP zostali najpierw uniewinnieni, ale po zażaleniu policji sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia.

Teraz jeden z przywódców pierwszej „Solidarności” jest oskarżony o rzekome naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, którzy wtedy interweniowali (musiało go wynosić aż czterech funkcjonariuszy). Datę posiedzenia w rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego wyznaczył prowadzący rozprawę sąd.

Policja ułatwia skargę

– Początkowo uznałem to za żart. Takie wyjątkowo specyficzne, brytyjskie poczucie humoru sędziego, ewentualnie efekt zmęczenia, gdy otwierał kalendarz – komentuje były opozycjonista.

W sprawie zeznawali już funkcjonariusze ochraniający miesięcznicę. Na Krakowskie Przedmieście zostali specjalnie sprowadzeni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Podczas pierwszej rozprawy na jaw wyszły naciski, jakie na jednym z nich miało wywierać kierownictwo policji, by obciążył Frasyniuka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej