Ks. Tomasz Jegierski, szef fundacji „SOS dla życia”, w marcu na konferencji prasowej w Sejmie oznajmił, że Kornel Morawiecki nie rozliczył się z nim z pożyczki, której udzielił mu w 2013 r. Szło o 96 tys. zł, które ksiądz miał przekazać na działalność "Solidarności Walczącej”, którego szefem jest ojciec premiera.

Jegierski pokazał wtedy pokwitowanie, na którym miał znajdować się podpis posła Kornela Morawieckiego. Morawiecki stanowczo zaprzeczał, tłumacząc mediom, że duchowny go szantażował i sprawę zgłosił do prokuratury.

„Nie do końca jasna i złożona sprawa przekazania pieniędzy dla 'Solidarności Walczącej' Kornela Morawieckiego ma swój początek w 2012 r.” – pisała „Wyborcza”.

„ To wtedy asystent Kornela Morawieckiego zaproponował ks. Tomaszowi Jegierskiemu ubieganie się o dotację dla jego fundacji ‘SOS dla życia' od banku WBK, którym kierował wówczas Mateusz Morawiecki, i banku PKO BP, zarządzanego przez Zbigniewa Jagiełłę, przyjaciela obecnego premiera. Po otrzymaniu środków pojawiła się sugestia, by część pieniędzy przekazać na pomoc dla 'Solidarności Walczącej' Kornela Morawieckiego. Pieniądze, przekazane na zasadzie pożyczki, do dziś nie zostały zwrócone. 'Gdy przyniosłem gotówkę do siedziby 'Solidarności Walczącej', padła sugestia, żebym dał pieniądze i nie brał żadnego dokumentu potwierdzającego tę transakcję' – mówił w marcu gość Dominiki Wielowieyskiej, ks. Tomasz Jegierski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej