Przypomnijmy, że we wtorek około południa ratownicy GOPR zostali wezwani do położonego na wysokości 1400 m. n.p.m. Domu Śląskiego. – Panowie szli z gołymi torsami i w krótkich spodenkach, panie – w strojach kąpielowych. Na głowach mieli czapki, a na nogach buty górskie – opowiadał Grzegorz Tarczewski, zastępca naczelnika Grupy Karkonoskiej GOPR. - Grupa miała już objawy hipotermii. 

[AKTUALIZACJA] "Golasy" poszły na Śnieżkę w ubraniach. Uczestnicy akcji nie chcieli ryzykować

Mimo że termometry pokazywały dwa stopnie powyżej zera, to wiatr i wilgotność powietrza sprawiły, że odczuwalna temperatura wynosiła minus 14-15 stopni. Żadna z osób nie była w stanie zejść z gór samodzielnie, ratownicy musieli ich znosić.

Jutro, w sobotę 8 grudnia, ma się odbyć podobna akcja. 100 osób - część w bieliźnie, inni w ubraniach - chce zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy. Akcja jest charytatywna - warunkiem uczestnictwa w imprezie są bowiem datki dla Matyldy, która ma zdeformowaną nóżkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej