Rozmowa z Radosławem Gawlikiem, ekologiem

Mateusz Kokoszkiewicz: – To, że jest cieplej, to aż taki problem?

Radosław Gawlik*: – Tak jak teraz ludzie giną z uwagi na smog, tak coraz częściej będziemy widzieć, jak osoby chorujące i starsze będą umierać m.in. na choroby serca z powodu upałów. Zwłaszcza w takim mieście jak Wrocław, które przez lata wycinało drzewa, które ochładzają przestrzeń, i betonowało kolejne obszary.

Gdy temperatura wzrośnie o trzy stopnie w stosunku do ery przedprzemysłowej, będzie oznaczało to wymarcie życia na Ziemi, scenariusz rodem z „Mad Maxa” i przejście do wspólnot pierwotnych, o ile jacyś ludzie ocaleją.

Jak będzie wyglądać Polska?

– Mocno dotknięte będzie Pomorze. Poziom oceanów wzrośnie nawet o pół metra może jeszcze do połowy tego wieku, co oznacza, że fale sztormowe będą sięgać powyżej pięciu metrów. Na sztormy narażone będą nie tylko Gdańsk i Kołobrzeg, ale i Szczecin czy Żuławy Wiślane, bo wody z morza będą mogły wedrzeć się do miast przez wydmy.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej