„Zaczęła się zima i zaczęły się akcje ratunkowe. Tylko wczoraj ratownicy musieli ratować kilka osób, które postanowiły na Śnieżkę wejść w samej bieliźnie… było o krok od tragedii…” – napisała na swoim facebookowym profilu Grupa Karkonoska GOPR.

– Panowie szli z gołymi torsami i w krótkich spodenkach, panie – w strojach kąpielowych. Na głowach mieli czapki, a na nogach buty górskie – mówi Grzegorz Tarczewski, zastępca naczelnika Grupy Karkonoskiej GOPR.

Ratownicy do akcji zostali wezwani we wtorek o godz. 12.20. Zawiadomienie przyszło z położonego na wysokości 1400 m n.p.m. Domu Śląskiego na samej granicy polsko-czeskiej.

Tarczewski: – Grupa siedmiu osób miała już objawy hipotermii.

4 grudnia warunki pogodowe w Karkonoszach były trudne. Mimo że termometry pokazywały dwa stopnie powyżej zera, to wiatr i wilgotność powietrza sprawiły, że odczuwalna temperatura wynosiła minus 14–15 stopni. Żaden z golasów nie był w stanie zejść z gór samodzielnie, ratownicy musieli ich znosić.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej