Przez kilka dekad ten potencjał ukrywał się za brudem i liszajami tynku, zardzewiałymi balustradami balkonów, osypującymi się detalami. Tylko raz, w latach 60., kamienica została odmalowana, a potem zaczęła dogorywać.

Wielbiciele Breslau, tropiący XIX-wieczne klimaty, przekazywali sobie adres przy Krasińskiego (nr 21-23), bo czynszówka zachwycała podwórkiem. W zasadzie brakowało tylko kataryniarza z małpką i można było poczuć się, jak w czasach cesarza Wilhelma II. Kamienica jest ogromna, składa się z czterech połączonych ze sobą skrzydeł, zgrupowanych wokół wewnętrznego dziedzińca. Bogato zdobiona – neogotyckie detale (mnóstwo łuków) oplatają secesyjne, roślinne ornamenty. Bardziej wystawne są chyba tylko pałace czynszowe, jak te przy Podwalu 73-75.

Rower zwycięski

Pieniądze na to cudo wyłożył kupiec Eugen Kassel (jak pisze prof. Rafał Eysymontt w „Leksykonie architektury Wrocławia”), a projekt zrobił w 1899 r. młody wówczas architekt Wilhelm Heller rodem z Bielska.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej