Ta propozycja dolnośląskiego marszałka czeka jeszcze na akceptację ministra kultury. Michał Bobowiec, wicemarszałek odpowiedzialny za kulturę, w piątek jedzie do Warszawy, żeby przekonać Piotra Glińskiego, że rozwiąże ona problemy największej dolnośląskiej sceny. Jest duża szansa, że ta misja się powiedzie.

Pytanie jednak, czy Szurmiej może być rzeczywiście panaceum na artystyczną ruinę Teatru Polskiego?

Wielki kryzys artystyczny

Dziś Teatr Polski we Wrocławiu na mapie kraju nie istnieje. Spektakli, które powstały za kadencji Morawskiego, nie ma wśród nominacji do ważnych nagród, nie ma ich także w programach teatralnych festiwali. Na ostatniej, historycznej edycji wałbrzyskich Fanaberii jest pokazywana „Postać dnia” Teatru Polskiego w Podziemiu, w poniedziałek wyróżniona Wrocławską Nagrodą Teatralną, natomiast na krakowskiej Boskiej Komedii zobaczymy m.in. „Biesy” Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy – to te sceny i wałbrzyski Teatr Dramatyczny dystansują dziś Teatr Polski o dobrych kilka długości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej