Magdalena Sawicka od lat bierze udział m.in. w międzynarodowym artystyczno-edukacyjnym festiwalu Brave Kids. Do Polski na festiwal przyjeżdżają i występują m.in. we Wrocławiu dzieci z całego świata, będące w trudnej sytuacji życiowej. 

Mieszkająca w Wałbrzychu Sawicka od pięciu lat organizuje i koordynuje projekt w tym mieście. Prowadzi także zajęcia o tolerancji, promuje działania na rzecz integracji, współpracuje z osobami z niepełnosprawnością i zarządza fundacją na rzecz wielokulturowości.

W swoim mieszkaniu w kamienicy często gościła obcokrajowców z różnych stron świata.

- Zdarzało się, że ktoś na ulicy splunął mi pod nogi albo pytał "Kogo przywożę i jakie choróbska?" - opowiada Magdalena Sawicka. - Większość sąsiadów wie, czym się zajmuję, i w ostatnim czasie odczuwałam, że oni wyśmiewają moje działania.  Ale do tej pory była to przykra rzadkość, z którą sobie radziłam: rozmawiałam, tłumaczyłam, zapraszałam na wydarzenia. Podobnie postępowała moja córka: gdy raz ktoś w szkole nazwał ją "muzułmańską terrorystką", poprosiła wychowawczynię o zorganizowanie lekcji na temat różnic kulturowych i tolerancji.  Ale to, co stało się ostatnio, przekroczyło moje granice - zaznacza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej