Gdy we wrocławskim zoo zginął opiekun tygrysów Ryszard P., prokuratura i przedstawiciele oskarżycielki posiłkowej, którą była żona zmarłego, swoje kroki skierowali przeciwko Stanisławowi U. Szef sekcji zwierząt drapieżnych został oskarżony o niedopełnienie obowiązków i bezpośrednie narażenie jednego ze swoich pracowników na utratę życia. Mężczyzna nie przyznawał się do winy.

Sąd pierwszej instancji uniewinnił go. Uzasadniając wyrok, prowadząca sprawę sędzia Anna Kochan uznała atak tygrysa za nieszczęśliwy wypadek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej