Do zdarzenia doszło w sobotę. Pracownicy zoo jeszcze nie wiedzą, jak jenot dostał się na wybieg tońców. Niestety ten drapieżny ssak z rodziny psowatych zaatakował pingwiny i ich gniazda. - Wśród pięciu tońców, które straciły życie, były: Janush, Shunaj, Joey, Mamma, Astrid - informują z ogromnym smutkiem pracownicy wrocławskiego ogrodu zoologicznego.

Teraz pracują nad zabezpieczeniem wybiegu pingwinów. Zwierzęta na razie zamknięto na zapleczu. - Sprawdzamy zabezpieczenia i zakładamy dodatkowe - "antyjenotowe".
Te założone pięć lat temu były skuteczne, bo przez ten czas z 55 pingwinów doczekaliśmy się 55 piskląt - mówią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej