To trudna przestrzeń,  zdegradowana, wymagająca rewitalizacja. Pomnik, który zajmie zadeptany skwer ma być początkiem zmiany otoczenia. I to nie jest plan na wyrost, bo autorzy biorący udział w konkursie musieli zaprojektować otoczenie pomnika, a miasto, finansujące budowę monumentu, planuje też zajęcie się wyglądem całego placu Legionów.

Przedwojenny Sonnenplatz został niemal kompletnie zniszczony podczas oblężenia Festung Breslau, więc w latach 50. zaprojektowała go od nowa grupa architektów z Miastoprojektu, pod kierownictwem Kazimierza Bieńkowskiego. Miało to być nowoczesne i reprezentacyjne centrum dzielnicy mieszkaniowej (ale z funkcjami usługowymi). Po raz pierwszy we Wrocławiu zastosowano tu technologię wielkopłytową i kilka rodzajów prefabrykatów. Na fasady wprowadzono żywe kolory, wokół starannie zakomponowano zieleń. 

Ale po pół wieku żywe kolory zamieniły się w pstrokaciznę albo bure smugi, a zieleń wybiła na niepodległość. - To się zmieni, a pomnik będzie zaczynem i pretekstem do przeprowadzenia tych zmian - mówi Jerzy Pietraszek, dyrektor wydziału kultury UM.  

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej