W 36-osobowym sejmiku bez Bezpartyjnych (sześć mandatów) nie da się stworzyć większości. Dlatego od dwóch tygodni, choć w liczbie zdobytych głosów zanotowali oni w regionie dopiero trzeci wynik – po Prawie i Sprawiedliwości i Koalicji Obywatelskiej, święcą triumfy.

W zasadzie pewnym jest, że stanowisko marszałka utrzyma Cezary Przybylski. Bezpartyjnym przypadną również dwa stanowiska w nowym zarządzie województwa. Jak jednak twierdzą, to nie stołki zdecydują o tym, z kim będą rządzić Dolnym Śląskiem.

– Marszałka i dwóch członków zarządu da nam i PiS, i Platforma – słyszymy od osób prowadzących rozmowy koalicyjne. – Interesuje nas możliwość przeprowadzenia w województwie poważnych zmian infrastrukturalnych.

Wczoraj liderzy Bezpartyjnych – marszałek Przybylski i prezydent Lubina Robert Raczyński – o ewentualnej współpracy rozmawiali w Warszawie z Mateuszem Morawieckim. Premierowi towarzyszył szef jego kancelarii Michał Dworczyk, który już wcześniej próbował nakłonić Bezpartyjnych Samorządowców do zawarcia koalicji. Oficjalnego porozumienia wciąż jednak nie ma.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej