Prokuratura natomiast znów zajmuje się sprawą histeroskopii wykonywanych we wrocławskim szpitalu klinicznym. To o tych zabiegach profesor Heimrath mówił, że były wykonywane bez wskazań.

Profesor Jerzy Heimrath stanął przed sądem, bo 9 września 2013 r. na stronie uczelni opublikował list otwarty, w którym z „ciężkim sercem” informował o swojej rezygnacji z funkcji dziekana Wydziału Nauk o Zdrowiu i przypominał m.in., że głównym celem szpitali klinicznych nie może być jedynie zarabianie pieniędzy, a szpital nie powinien dla zarobku wykonywać zabiegów, do których nie ma wskazań u pacjenta. - Procedury medyczne nie mogą być traktowane i stosowane wybiórczo, głównie pod kątem pieniędzy, które pozwalają „wyciągnąć” – pisał.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej