Na podwórku na wrocławskim Przedmieściu Oławskim stanęła trzymetrowa ściana. Po jednej stronie widać zadbane ogródki, przystrzyżoną trawę, równe chodniki. Po drugiej stronie trawy ani chodników prawie nie ma. Są za to rozjechane przez auta klepisko, rząd przedwojennych kamienic, ściana z napisem „Kochaj Śląsk, durniu”, kosze na śmieci, pod którymi biegają szczury.

Mur nie wzbudziłby większych kontrowersji, gdyby nie to, że jeden z mieszkańców osiedla Nowa Papiernia dodatkowo zamontował na nim płot, a na płocie drut kolczasty. Wywiesił też w dwóch miejscach tabliczkę z napisem „Wstęp wzbroniony, teren prywatny”.

„Boją się ataku zombie!”, „Osiedle odgrodziło się od reszty dzielnicy drutem kolczastym!”, „Niczym twierdza w centrum Wrocławia” – można przeczytać w internecie.

Drut

Mieszkańcy Nowej Papierni mówili, że z ich perspektywy muru prawie nie widać. Tłumaczyli, że tak budynek został zaprojektowany, a za nim, na podwyższeniu, mają ogródki.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej