„Cześć. Jestem pracownikiem tpl. Nazwiska nie podam. Załatwiliby mnie. Ale daję wam cynk. Sami sprawdźcie. Do niedawna w tpl nie było ciepłej wody, bo zalegaliśmy z płatnością. Teraz woda jest, ale wyłączono nam ogrzewanie.

Trzymają nas tu bezprawnie, bo wedle przepisów temperatura w biurach nie może spaść poniżej 18 st. Mamy tego dość. Nagłośnijcie to! Tu pracują też normalni ludzie, nie tylko polityczni wybrańcy. Ludzie chorują na przeziębienia, zapalenie pęcherza” – taką wiadomość dostała w poniedziałek ekipa Teatru Polskiego w Podziemiu, która prowadzi facebookowy fanpejdż dokumentujący postępy w dewastacji największej dolnośląskiej sceny. 

Udało nam się porozmawiać z innym z pracowników, który prosił o zachowanie anonimowości – z obawy, że spotkają go nieprzyjemności ze strony dyrektora Morawskiego. – Rzeczywiście jest bardzo zimno – mówi. – Najpierw na początku września przez pewien czas nie było ciepłej wody, ale brak ogrzewania tak nie doskwierał, bo panowały upały. Potem woda się pojawiła, ale kaloryfery są wciąż zimne. Problem nasilił się w tym tygodniu: na zewnątrz jest coraz chłodniej, budynek się wyziębił. Wszyscy wiemy, że teatr jest zadłużony i możemy tylko podejrzewać, że to jest przyczyną chłodów, jakie tu panują. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej