– Jest początek miesiąca, a wtedy zawsze są tak wielkie kolejki. Przestało mnie to już dziwić – mówił stojący na korytarzu urzędu Andrij Kuduk, przedstawiciel jednej z wrocławskich agencji pracy, która pośredniczy w zatrudnianiu Ukraińców.

Patrycja, która pomaga obcokrajowcom w otrzymaniu zgody na pracę w Polsce: – Przed chwilą wyszedł pan z sekretariatu i powiedział, że przyjmie dzisiaj 30 osób. Ale ludzie się nie poddają, i tak czekają.

Długa kolejka ustawiła się do sekretariatu Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. Tylko tam obywatele Ukrainy mogą umówić się na spotkanie z dyrektorem i wicedyrektorem wydziału, którzy przyjmują we wtorki i czwartki. 

– W związku z dużą liczbą chętnych, w pierwszy dzień każdego miesiąca dokonywane są zapisy na spotkania – wyjaśnia Sylwia Jurgiel, rzecznik wojewody.

Policję pod drzwi sekretariatu wezwano po tym, jak w tłumie zaczęły się przepychanki. Według rzeczniczki interwencja mundurowych to nic dziwnego. – Od lat na mocy porozumienia między wojewodą a wojewódzkim komendantem policji parter budynku jest patrolowany przez policję – wyjaśnia Jurgiel. – To standardowe i rutynowe kontrole, które mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno interesantów, jak i pracowników urzędu. Policja przy sekretariacie była związana z powyższym patrolem. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej