Wooopit był działającą we Wrocławiu platformą służącą do zamawiania jedzenia przez internet. W ofercie miał dania z wielu lokalnych restauracji.

Wystarczyło wybrać posiłek, a kurier zabierał go z lokalu i przywoził do klienta. Firma działała 14 miesięcy. Jeszcze w ostatni weekend kurierzy normalnie pracowali.

Zaskoczeni

– O zamknięciu firmy dowiedzieliśmy się w poniedziałek tuż przed rozpoczęciem pracy – opowiada Michał Chmielewski, który pracował w Wooopit blisko rok. – Dostaliśmy wiadomość przez internet, gdy większość z nas była już pod siedzibą. Odbiliśmy się od zamkniętych drzwi.

Jak tłumaczy Chmielewski, choć podejrzanych sygnałów było wiele, to wcześniej o możliwej likwidacji serwisu nikt z przełożonych nie wspomniał. A jeszcze 17 sierpnia tego roku firma opublikowała ogłoszenie, że szuka kurierów do pracy.

Bez roweru i pensji

Na początku Wooopit wynajmował skutery dla swoich pracowników, ale z czasem większość kurierów wykonywała zlecenia na prywatnych rowerach. Te często zostawiali w siedzibie firmy. Teraz około dziesięciu wciąż tam stoi, a kurierzy mogą je tylko pooglądać przez szybę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej