We wtorek opisaliśmy wyniki śledztwa portalu bellingcat.com, z którego wynika, że w latach 2015-17 szkolenie w Europejskiej Akademii Bezpieczeństwa (ESA, od angielskiego European Security Agency) z Wrocławia przeszło nawet kilkunastu ukraińskich neonazistów.

Zarówno na Ukrainie, jak i w jej polskim ośrodku w Wielkopolsce szkolili się weterani skrajnie prawicowego ochotniczego pułku Azow i członkowie powstałej na jego bazie partii Korpus Narodowy. A także bojówkarze organizacji „Tradycja i Porządek” odpowiedzialnej za wielokrotne ataki m.in. na Romów. 

ESA nie odpowiedziała nam, czy miała świadomość, że w szkoleniach brali udział neonaziści ani kto ćwiczenia opłacał. Już po publikacji skontaktował się z nami dr Andrzej Bryl, właściciel i prezes wrocławskiej agencji ochrony Delta Security, do której należy ESA.

Bryl zapewnia, że firma nigdy nie współpracowała z neonazistami bądź osobami o poglądach rasistowskich. – Jesteśmy polskimi patriotami i polska racja stanu jest dla nas najważniejsza. Gdyby zgłosiła się do nas organizacja stricte neonazistowska, odmówilibyśmy jej przeszkolenia – mówi „Wyborczej” Bryl. Podkreśla, że wskazani przez bellingcat.com z imienia i nazwiska neonaziści musieli wejść w skład grupy wyselekcjonowanej przez ukraińskie władze, na zlecenie których ESA wielokrotnie organizowała szkolenia. – Na Ukrainie wciąż panuje chaos ze względu na wojnę. Nie jest naszą winą, że działalność pewnych grup o charakterze neonazistowskim jest tam tolerowana. Jednak o tym, z kim mamy do czynienia, dowiedzieliśmy się dopiero, gdy sprawa nabrała rozgłosu – mówi Bryl.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej