„Wyrażam zgodę na udział mojej córki/mojego syna w spotkaniu z prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej w Lubaniu….jednocześnie oświadczam, że ponoszę odpowiedzialność za samodzielne dojście dziecka na miejsce zbiórki oraz jego powrót do domu” – taki dokument mieli podpisać rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 4 w Lubaniu.

Uczniowie dostali kartki na lekcjach i mieli zanieść rodzicom. – Byłem tym zdziwiony i oburzony, bo szkoły z polityką nie można mieszać. Zwłaszcza że dotyczy to dzieci z podstawówki – przyznaje jeden z nich, anonimowo. Tłumaczy, że Lubań jest małym miastem i wszyscy ze wszystkimi się znają.

CZYTAJ TEŻ: Mieszkaniec Pieńska do Dudy: "Zamykają zakład, 230 osób straci pracę". Prezydent: "Proszę się nie martwić. Otworzą następny"

Marlena Adler z Lubania, działaczka w obronie demokracji, nie miała oporów, by wrzucić tę informację na FB z komentarzem: „To karteczka, którą mają podpisać rodzice dzieci ze szkoły, w której vice jest siostra A. Słowińskiego – obecnego burmistrza. Przypadek, nie sądzę”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej