Do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia w Wałbrzychu. Policjanci zatrzymali Krzysztofa S. podejrzewanego o popełnienie trzech przestępstw. Niestety, zatrzymany podczas interwencji zmarł.

– Policjanci obezwładnili go przy użyciu środków przymusu bezpośredniego, które musieli zastosować, bo był bardzo agresywny. W tym momencie zauważyli, że mężczyzna zaczyna się dusić, wymiotować i tracić przytomność – mówił nam po zdarzeniu Marcin Świeży, oficer prasowy wałbrzyskiej policji. Zapewniał, że zachowane zostały wszystkie procedury.

Policjanci rozkuli go, odwrócili na plecy, wezwali pogotowie i sami rozpoczęli reanimację. Mimo kilkudziesięciominutowej akcji mężczyzny nie udało się uratować.

Pobudzony i agresywny

Zatrzymanie Krzysztofa S. poprzedziła seria wydarzeń z jego udziałem. Jak ustalili śledczy, najpierw ukradł on kanapki ze stacji benzynowej i uciekł. Potem zniszczył stojące w pobliżu samochody oraz napadł na 60-letniego mężczyznę – pobił go i okradł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej