Ponad tydzień temu Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt interweniował w miejscowości Karpniki koło Karpacza. Inspektorzy uratowali tam kota, który wpadł we wnyki.

- Rozłożył je bezduszny kłusownik. Zwierzę miało zmiażdżoną tylną łapę, było skrajnie odwodnione, a całe jego ciało było pokryte larwami much, które żerowały na konającym zwierzęciu - poinformował DIOZ. Stan kota był bardzo poważny. Weterynarze cztery godziny walczyli o jego życie.

Później zwierzę kilka dni przebywało pod kroplówką.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej