Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał we wtorek 20-letniego mieszkańca powiatu ząbkowickiego na dożywotnie więzienie za zbrodnię ze szczególny okrucieństwem. Dokonał jej, gdy miał 19 lat. O warunkowe zwolnienie będzie się mógł starać najwcześniej, gdy będzie miał 60 lat. – Jako człowiek czuję się niebezpieczny – mówił Kamil M. w ostatnim słowie przed sądem. – Proszę o całkowite izolowanie mnie.

Zabolało go jej szczęście

Kamil M. pochodzi z małej miejscowości pod Ząbkowicami Śląskimi – Budzowa. Gdy rozpoczął naukę w technikum, poznał Olę. Zaczęli się spotykać. W 2017 roku przygotowywali się do matury. Ale ani jemu, ani jej nie udało się tego egzaminu zdać. Ich dotychczasowe życie skończyło się 9 stycznia rano. Kamil M. pojawił się wtedy na posterunku policji. Poinformował, że zabił swoją dziewczynę.

W trakcie śledztwa ustalono, że tego dnia przyszedł do niej do domu. Ola nie poszła do szkoły, bo źle się czuła. Między nimi od wakacji nie układało się najlepiej. Pojechali razem do pracy do Holandii i stamtąd wrócili już nie ci sami. Siostra Oli, Angelika twierdzi, że Kamil pobił tam jej siostrę, że ona się go bała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej