- Chcemy się nawzajem wspierać i pokazywać, że jest nas wielu - tłumaczy Ania z "Wrocławian przeciw myśliwym".

Sezon polowań na ptaki rozpoczął się w środę, a co za tym idzie, także protesty obrońców zwierząt.

Oprócz polujących z Koła Łowieckiego "Mewa", przy stawie Gadzinowym Dużym (pod Miliczem) stanęli więc w sobotę po południu także aktywiści. Protestować przeciwko strzelaniu do ptaków przyjechali z Wrocławia, ale i z Poznania oraz Warszawy. Łącznie - ponad 40 osób. 

To największy do tej pory protest przeciwko planowanemu polowaniu na Dolnym Śląsku. 

- Zdecydowałam się przyjechać z Warszawy, bo naprawdę nie mogę przejść obojętnie obok faktu, że ludzie zabijają zwierzęta dla zabawy. Strzelanie do ptaków nie ma żadnego racjonalnego ani etycznego uzasadnienia. Bardzo często strzały są za to niecelne, przez co wiele ptaków jest rannych i umiera po długim czasie - mówi 34-letnia Maja. - Dzięki temu, że protestujemy w taki sposób, środowisko myśliwych przestało być hermetycznie zamknięte w lasach czy na stawach. Pokazujemy ludziom, jak naprawdę wyglądają i na czym polegają polowania. Ale i patrzymy polującym na ręce. Wiedzą, że nie są już bezkarni.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.