Do ostrzelania autobusu firmy Travelworld, najprawdopodobniej z broni ostrej, doszło w nocy z 30 na 31 lipca na parkingu przy al. Podwale w Wałbrzychu. Wcześniej, 17 lipca, na telefon komórkowy reprezentującego spółkę mecenasa Jacka Ludziaka ktoś wysłał SMS z pogróżkami: „Zaczęła się wojna z kur... Panie Jacku, niech pan będzie przygotowany na najgorsze”.

„Obetniemy ci głowę”

Obie sytuacje mecenas łączy z przetargami na transportowanie uczniów w dwóch podwałbrzyskich gminach – Głuszycy i Walimiu, w których reprezentował Travelworld. O zlecenia (warte ok. 300 tys. zł każde) Travelworld rywalizował z Centrum Nieruchomości i Transportu Beata Żołnieruk z Głuszycy.

Autokar, który został ostrzelany, był jednym z pojazdów przeznaczonych do wykonywania tego zadania. W złożonych w prokuraturze zawiadomieniach o popełnieniu przestępstwa Jacek Ludziak wprost wskazał, że za przekazywanymi mu groźbami stoją Beata Żołnieruk i jej były mąż, z którym prowadzi działalność biznesową.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej