Kilka godzin trwało przesłuchanie Tomasza Komendy przez Prokuraturę Okręgową z Łodzi. – Te przesłuchania dużo mnie kosztują. Chciałbym, żeby to się już skończyło, żebym mógł normalnie żyć. Nie będę ukrywał, że jestem na tabletkach uspokajających. Korzystam także z pomocy psychologa – mówi Tomasz Komenda.

W środę prokuratorzy pytali go o 18 lat, które spędził w więzieniu. To było najtrudniejsze przesłuchanie Komendy, ponieważ musiał przypominać sobie lata znęcania się  i upokorzeń.

Był skazany za gwałt i morderstwo 15-latki, a – jak sam mówi – więźniów z takimi paragrafami się nie szanuje. Współwięźniowie bili go i wyzywali. M.in. zaatakowali go w łaźni mydłami owiniętymi w skarpety. Zdarzało się także, że cały korytarz wyzywał go „ty pedofilu”. Regularnie także go w celi okradano. Znęcali się nad nim także strażnicy, m.in. zmuszając go, by się rozebrał przy otwartych drzwiach sali przesłuchań, przez co inni więźniowie mogli go oglądać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej