W czasie gdy miało dochodzić do nieprawidłowości, oddziałem PCK kierowali byli politycy PiS. Prezesem był Rafał Holanowski (w przeszłości radny sejmiku dolnośląskiego), wiceprezesem poseł PiS Piotr Babiarz (po wybuchu afery zrezygnował z członkostwa w partii), a dyrektorem obecny radny PiS Jerzy G. (obecnie tymczasowo aresztowany).

„Poseł wziął kopertę”

O sprawie piszemy w „Wyborczej” od roku. To na naszych łamach jeden z głównych uczestników przekrętu Bartłomiej Ł.-T. (ma postawione zarzuty, opuścił areszt po wpłaceniu kaucji) mówił o tym, że co najmniej dwukrotnie przekazywał pieniądze politykom PiS, zasilając w ten sposób ich kampanie. 7 tys. zł wpłacił na fundusz wyborczy obecnej minister edukacji Anny Zalewskiej, identyczną kwotę miał osobiście wręczyć Babiarzowi.

– Pieniądze pobrałem z konta, na które przelewane były środki ze sprzedaży odzieży używanej zbieranej na rzecz PCK. Włożyłem je do koperty. Pamiętam dokładnie, że spotkaliśmy się na tyłach hotelu Agro przy ul. Zwycięskiej we Wrocławiu. W ogródku. Poseł wziął kopertę – mówił Bartłomiej Ł.-T. Po ujawnieniu tych informacji Piotr Babiarz zrezygnował z członkostwa w PiS. Zalewska twierdzi natomiast, że o sprawie nic nie wie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej