We Wrocławiu rozpoczął się proces Mariusza G., 32-letniego wrocławianina, który na co dzień pracuje w Holandii. Prokuratura twierdzi, że to on w nocy z 3 na 4 marca tego roku zaatakował obywatela Ukrainy ze względu na jego przynależność narodową.

Siergiej K. ma 34 lata. Do Wrocławia przyjechał przed czterema laty na studia. Został zaatakowany na Nadodrzu, gdzie mieszka od dwóch lat. Opowiada, że feralnego dnia zwrócił uwagę wandalom dewastującym drzwi do klatki schodowej. – Przypinałem swój rower. Nagle usłyszałem uderzenie w drzwi. Jedno, drugie, trzecie. Po ostatnim drzwi gwałtownie się otworzyły. Weszły dwie osoby i szły szybko w moją stronę – zeznał poszkodowany podczas pierwszej rozprawy. Gdy mężczyźni przechodzili obok niego, zwrócił im uwagę. „Dlaczego to robicie?” – zapytał. Wtedy jeden z nich bez słowa poszedł dalej, a drugi obrócił się i powiedział: „Bo co? Bo chcę”, i zaczął wyzywać Siergieja, który pamięta, że padły słowa: „A ty co, Ukrainiec?! Uciekaj, raz-dwa, biegnij do siebie. Wyp*** z Polski, Ukraińcu jeb***!”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej