– Gertrud Staats to najwybitniejsza malarka śląska przełomu XIX i XX w., warto, żeby Wrocław ją bliżej poznał – mówi dr Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia, które zebrało na wystawie w Pałacu Królewskim 93 obrazy oraz rysunki artystki. Od rodziny, z muzeów, ze zbiorów prywatnych kolekcjonerów.

– Staats zyskała duże uznanie i popularność, jej obrazy osiągały wysokie ceny. Przebiła się w czasach, kiedy kobiety nie miały większych szans na karierę artystyczną. Owszem, istniała we Wrocławiu Królewska Szkoła Sztuki i Przemysłu Artystycznego, ale nie przyjmowała kobiet. Gertrudzie pomógł ojciec, który finansował prywatną naukę i podróże studyjne.

„Może w ten sposób chciał zrekompensować, co spowodowała jego egoistyczna miłość ojcowska? Mówiło się bowiem, że był przeciwny zamążpójściu swoich córek, ponieważ, jak mawiał, «nie wychowywał ich dla obcych mężczyzn»„ – wspomina Hertha Gerlinger-Brandes, wnuczka Elise, jednej z pięciu panien Staats. Elise założyła rodzinę, Gertrud i Martha pozostały w rodzinnym domu. Zawsze razem, w jednym pokoju, aż do śmierci.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej