W poewangelickim kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Polski, który dzisiaj użytkują katolicy, zabezpieczono kilkaset dokumentów z XIX i początku XX wieku. – To muzykalia związane z muzycznym życiem parafii ewangelickiej – mówi Sobiesław Nowotny, regionalista i historyk, któremu pokazaliśmy zdjęcia znaleziska.

Szafę znalazła Ewelina Borensztajn, mieszkanka Głuszycy. – Parę lat temu przypadkiem wcisnęłam się za organy i zobaczyłam tam ten mebel – mówi. Od razu zaintrygowała ją zawartość. Dopiero w tym roku, po zmianie proboszcza w kościele, możliwe było otwarcie szafy i sprawdzenie jej zawartości. Zaskoczenie było wielkie. – To cała historia – mówi Grzegorz Borensztajn, regionalista i badacz lokalnej historii. – Mamy tutaj dokumenty z lat 60. XVIII wieku do czasów wojennych. Czyli całe 100 lat historii.

– W większości widać tutaj rzeczy związane z pracą miejscowego kantora. Zwyczajowo śpiewacy spotykali się na chórze organowym i tam ćwiczyli. Prawdopodobnie obok stała szafa, w której kantor trzymał potrzebne mu do pracy rzeczy. – mówi historyk Sobiesław Nowotny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej