57-latka porusza się o kulach, bo czeka na wstawienie endoprotezy stawu biodrowego. Z kolei jej 72-letni mąż po zaćmie jest prawie niewidomy, grozi mu też pęknięcie śluzówki. Wynajmowali mieszkanie socjalne przy ul. Żeromskiego, ale z powodu ogromnego długu gmina wypowiedziała im umowę. Po czterech latach urzędnicy zaproponowali 25-metrowe odnowione lokum na parterze kamienicy przy ul. Kluczborskiej. – Mąż jest starszy, nie był do końca świadomy tego, co robi, podpisał umowę – opowiada pani Małgorzata. – A ja muszę to teraz jakoś odkręcić.

Bo w nowym mieszkaniu, do którego muszą się wprowadzić, nie ma toalety. Ta jest zamontowana na klatce schodowej. W lokalu, na który składa się 15-metrowy pokój z kuchnią, brakuje też łazienki.

Nie ma lepszych mieszkań

– Wychodzi więc na to, że mamy myć się w zlewie – mówi pani Małgorzata. – Oboje jesteśmy schorowani, boję się wychodzić sama do toalety na klatkę i nie chcę, żeby mąż musiał to robić. Jeśli coś mu się stanie, nawet nie usłyszę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej