2273 zł od osoby zapłacił nasz czytelnik za wycieczkę na Rodos. Wysłał tam 52-letnią żonę i jeszcze dwóch członków rodziny (około 60-letnich), do towarzystwa. Pojechali na wycieczkę organizowaną przez biuro podróży Tui, spodziewając się warunków, jakie oferowała im pośrednik z Travelplanet, które ma siedzibę we Wrocławiu. Opcja all inclusive. Hotel trzygwiazdkowy. Miał być widok na ogród i wygodny pokój z normalnymi łóżkami. – Bo 60 lat to nie jest mało i wyraźnie kilkukrotnie podkreślałem, że łóżka nie mogą być piętrowe – mówi pan Marek.

Jego rodzina trafiła do hotelu Marathon na Rodos. – Pokój ciasny. Wręcz klitka. W nim metalowe łóżko piętrowe! I drugie, również metalowe. Wyglądały jak wojskowe prycze. Gehenna – opowiada pan Marek. – Do pokoju ledwo dało się wejść. Moja rodzina miała trzy walizki, można je było postawić w przejściu, więc gdy ktoś chciał wyjść z pokoju lub pójść do toalety, inni musieli podkurczać nogi – dodaje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej