W czwartek zostały opublikowane listy dzieci przyjętych do żłobków we Wrocławiu. Jak się okazało, system, który kosztował miasto 140 tys. zł, przypisał je do nieodpowiednich grup. Do żłobków dostały się dzieci, które nie miały wystarczającej liczby punktów. Te, które powinny, zostały bez zapewnionego miejsca w żłobku.

Rekrutacja była oparta na algorytmie, który brał pod uwagę dane z deklaracji rodziców (m.in. wiek dziecka, który osiągnie ono 1 września). Na jej podstawie algorytm wyliczał punkty. Po ich zsumowaniu automatycznie kwalifikował dziecko do poszczególnych żłobków, a w nich do odpowiednich grup. Na podstawie wyliczeń systemu wysłano informację do rodziców.

Szybko do urzędu zaczęli zgłaszać się rodzice, którzy sami wyliczyli, że zgodnie z punktacją ich dziecko powinno znaleźć się na liście przyjętych, a mimo to nie mają dokąd posłać pociech. Błąd dotyczył zarówno żłobków publicznych, jak i niepublicznych. – Po kilku godzinach okazało się, że dzieci zostały błędnie przypisane przez system. Trafiały nie do tych grup, do których powinny. Błąd dotyczył dzieci, które były na granicy dwóch różnych grup wiekowych, np. urodziły się w sierpniu 2017. W tym właśnie miejscu system się pomylił – tłumaczy Joanna Nyczak, dyrektor Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych w Urzędzie Miejskim Wrocławia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej