Dorota P. zmarła w sobotę w jednym z wrocławskich szpitali. To ona w 1999 roku rozpoznała Tomasza Komendę na jednym z portretów pamięciowych. Miała o tym powiedzieć podczas imprezy, na której był jeden z wrocławskich policjantów.

CZYTAJ TEŻ: Biegli przeprowadzili sekcję zwłok Doroty P., przez którą został zatrzymany Tomasz Komenda

W zeznaniach Dorota P., która mieszkała w tej samej kamienicy, co babcia Tomasza Komendy, przekonywała, że jest on agresywny, a jego rodzina patologiczna. Twierdziła, że dziewczyna Komendy była z Jelcza-Laskowic, tak jak zamordowana Małgorzata. Mówiła także, że chłopak pożyczał od niej pieniądze na benzynę, by w sylwestra 1996/1997, kiedy zamordowano Małgosię, dojechać do Miłoszyc. Miał się jej także chwalić, że ciotka pożyczy mu auto.

Zeznania Doroty P. były w śledztwie jak brakujący element układanki. Nikt inny nie powiązał go ani z zamordowaną Małgosią, ani z Miłoszycami, w których zresztą nigdy nie był.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej