Projekt uchwały wprowadzającej nocną prohibicję na terenie wrocławskiego Parku Kulturowego jest już przygotowany. Muszą zaopiniować go jeszcze radni osiedlowi, a potem miejscy. Jeżeli ci ostatni będą „za”, ograniczenie sprzedaży piwa, wina i wódki od godz. 22 do 6 rano zacznie obowiązywać od września i będzie dotyczyło 60 sklepów.
– Dla nas będzie to oznaczać konieczność zamknięcia działalności, bo w ciągu dnia mamy bardzo mało klientów. Nie będziemy mieli się z czego utrzymać – mówi Dawid Synuś, pracownik sklepu przy ul. Kazimierza Wielkiego.


Miasto zapewnia jednak, że zakaz jest konieczny. – Naszą intencją jest ograniczenie spożycia alkoholu w centrum Wrocławia, większe bezpieczeństwo mieszkańców i poprawa stanu podwórek – tłumaczy Joanna Nyczak, dyrektor wydziału zdrowia i spraw społecznych we wrocławskim magistracie.

Wprowadzenie takiego zakazu umożliwiła samorządom nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Już raz, przed mistrzostwami Euro 2012, gmina próbowała wcielić w życie takie ograniczenia. Mimo że zgodzili się na nie radni, zakwestionował je ówczesny wojewoda, a wojewódzki sąd administracyjny przyznał mu rację. Sędzia Marcin Miemiec zwrócił wtedy uwagę, że zakaz uderzałby w prawo do swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Ówczesne przepisy nie pozwalały też, by ograniczać handel ze względów bezpieczeństwa i porządku. – Ustawa nie dotyczy bezpieczeństwa. Od tego są służby, kodeksy karny i do spraw wykroczeń oraz sądy – wyjaśniał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej