Przeglądowi wyraźnie posłużyła zmiana formuły - zamiast co roku, odbywa się teraz raz na dwa lata. Taki rytm pozwala uzyskać wyrównany poziom, a poza otwierającą imprezę premierą „Babci na jabłoni” w reżyserii Jarosława Kiljana, przygotowaną przez gospodarza, czyli Wrocławski Teatr Lalek, nie było w programie spektakli słabych. Były dobre, bardzo dobre i znakomite. 

Zawarty w nazwie przeglądu przymiotnik „nowy” może odnosić się do tego, co oczywiste (oglądamy najnowsze produkcje teatralne), ale i sięgać głębiej. Temu nowemu teatrowi dla dzieci, z którym mamy do czynienia także na co dzień w WTL-u, nie wystarcza proponowanie widowni dobrej zabawy, czy opowiadanie okraszonych morałem baśni o uniwersalnym wymiarze. Próbuje - podobnie jak „dorosły” teatr - odzwierciedlać współczesny kontekst rzeczywistości, w której funkcjonuje, punktować jej najistotniejsze problemy. Te dotyczące życia społecznego, czasami również politycznego, kształtowania wzorców, także estetycznych. Ten nowy teatr dziecięcy imponuje mnogością języków, po jakie sięga. Pokazuje, że fascynujące historie można opowiadać, zarówno mając do dyspozycji gliniane figurki, maleńkie i niemal pozbawione rysów twarzy („Krzyżacy”), jak i wykorzystując plastyczne, pozwalające się formować maski-kombinezony z gumy lub gąbki („Opowieści z niepamięci”, „Mała mysz i słoń do pary”).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej