Proces toczył się przed Sądem Rejonowym dla Wrocławia Śródmieścia. Wrocławianin Rafał G. chciał udowodnić, że został niesłusznie skazany za zaparkowanie swojego auta na zielonej kopercie. Samochód zostawił 28 grudnia 2017 r. przy ul. Łaciarskiej na jednej z 200 kopert, które władze Wrocławia kazały wyznaczyć dla samochodów elektrycznych z miejskiej wypożyczalni Vozilla.

Strażnicy miejscy chcieli ukarać go mandatem. On go nie przyjął. Strażnicy skierowali więc wniosek o jego ukaranie do sądu. Ten w trybie nakazowym (bez przeprowadzenia rozprawy czy przesłuchiwania świadków) kazał Rafałowi G. jednak 100 zł zapłacić. Mężczyzna od tego wyroku wniósł sprzeciw. Jak się okazało słusznie. Prowadzący rozprawę sędzia Wojciech Sawicki uniewinnił go.

Wydając wyrok, sędzia Sawicki oparł się na analogicznych postępowaniach, które toczyły się we Wrocławiu kilka lat temu i dotyczyły sporu policji z kierowcami, którzy jeździli buspasami, twierdząc, że są źle oznakowane. Wówczas sądy pierwszej instancji wydały wyroki skazujące, uznając, że kierowcy korzystali z części drogi publicznej niezgodnie z jej przeznaczeniem. Ale sąd okręgowy zmienił te wyroki i uniewinnił kierowców, argumentując, że w żadnym przypadku nie można pociągać użytkownika drogi do odpowiedzialności za niezastosowanie się do oznakowania, które nie jest zgodne z obowiązującym wykazem znaków drogowych. A za takie właśnie uznał wówczas sąd oznaczenie buspasów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej