Organizatorami ubiegłorocznego Marszu Wielkiej Polski Niepodległej byli znani z antysemickich wybryków były katolicki ksiądz Jacek Międlar i skazywany za spalenie kukły Żyda Piotr Rybak.

Towarzyszące mu gorszące sceny, kiedy to kilkunastoosobową grupę osób próbujących zablokować manifestację narodowców obrzucono racami (jedna z kobiet została poparzona), butelkami po piwie, zelżono i opluto, pokazały prywatne telewizje i gazety.

Na ławie oskarżonych ruszającego we wtorek procesu zasiedli jednak nie agresorzy, a próbujący ich zablokować Obywatele RP, członkowie KOD i kobiety z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wcześniej zostali już za to skazani w niejawnym postępowaniu dowodowym, ale wszyscy zaskarżyli przyznane im kary.

Bali się zamieszek

Już na początku rozprawy, przywołując wyrok sądu w Warszawie, który uznał, że blokowanie „smoleńskich miesięcznic” nie jest wykroczeniem, obrońcy oskarżonych wnieśli o umorzenie postępowania. Nie zgodził się na to jednak sąd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej