Aby zobaczyć zdjęcia w dużej rozdzielczości, kliknij tutaj:

Do księgarń trafił właśnie unikatowy album „Miasta Dolnego Śląska na fotografii lotniczej”, wydany przez Via Nova. Każde ma podwójny portret. Czarno-białe są dziełem pracowników firmy Hansa-Luftbild, którzy w latach 20. i 30. ubiegłego wieku wykonywali tzw. ukośne zdjęcia lotnicze, w przeciwieństwie do robionych automatycznie zdjęć fotogrametrycznych nie są płaskie, pokazują obraz przestrzenny. Z kolei kolorowe panoramy robił przez ostatnich kilka lat znakomity fotograf Stanisław Klimek.

Porównanie ich może zaskoczyć, bo miasto z jednej strony bardzo się zmienia, a z drugiej – pozostaje niezmienne. Jak mówią doświadczeni rodzice: „genu nie wydłubiesz”, więc kształt ustalony w średniowieczu wciąż jest czytelny. Pod ciosami kilofów padły mury obronne, zmieniano kształt parceli, przebijano nowe ulice. Ale żeby pozbyć się XIII-wiecznego DNA, trzeba by miasto zrównać z ziemią i od nowa zbudować. A i tak ślad by został.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej