Bono, pies rasy husky, był w bardzo złym stanie. Zwierzak był wychudzony i odwodniony. Poza tym stwierdzono u niego m.in. wywoływaną przez pasożyty nużycę, zaawansowaną grzybicę skóry i uszu powikłaną bakteryjnie, guza jądra i robaczycę. A chorób może być więcej, ponieważ nie są znane jeszcze wyniki wszystkich badań.

Psa w złym stanie zauważyły lokalne działaczki na rzecz praw zwierząt, które zauważyły wychudzonego husky w brudnym kojcu na podwórku w Skrzydłowie (pow. częstochowski). Zgłosiły się po pomoc do różnych organizacji działających na rzecz praw zwierząt. Pomógł im dopiero Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który odebrał psa.

Okazało się, że jego właścicielką była nauczycielka przyrody. Nie wydawała się jednak przejęta tą sytuacją. Jej syn, gdy aktywiści odbierali psa, krzyknął: „Niech śmieć zdycha”.

Inspektorat planuje zawiadomić o sprawie Prokuraturę Rejonową w Częstochowie – właścicielom za znęcanie się nad psem może grozić do 3 lat pozbawienia wolności.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.