Wszystko zaczęło się od Bogusława Litwińca, fizyka, który po studiach na Uniwersytecie Warszawskim pojawił się w 1955 roku we Wrocławiu. Szybko okazało się, że dużo bardziej od nauk ścisłych interesuje go teatr. Zainspirowany gdańskim Bim Bomem postanowił otworzyć własną scenę. Do współpracy zaprosił polonistę Eugeniusza Michaluka, który wpadł na pomysł, żeby nowy teatr nazwać Kalamburem.

Do zespołu trafiły m.in. Krystyna Kutz i Barbara Król, miss Polonia. Bo potrzebne były młode, ładne aktorki, potrafiące tańczyć, śpiewać i recytować. W większej liczbie także ich zdolni koledzy, którym nie stawiano tak twardych wymogów dotyczących urody.

Pierwsza premiera miała miejsce 20 kwietnia 1958 roku w Młodzieżowym Domu Kultury. Od razu Kalamburem zainteresowała się cenzura. Spektakl miał nosić tytuł „Konfiskata gwiaździstych autorytetów”, co zostało zinterpretowane jako cios wymierzony w Kreml. Na afiszach, po ingerencji cenzorskich nożyczek, ostała się „Konfiskata gwiazd”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej