W listopadzie ubiegłego roku Obywatele RP stanęli pod komendą policji przy ul. Trzemeskiej z dwoma transparentami: „Nie damy się zastraszyć” i „Mamy Prawa: Prawa Fizyki, Prawa Logiki, Prawa Człowieka – Obywatele RP”. Była to jedna z wielu solidarnościowych, spontanicznych i całkowicie pokojowych demonstracji.

– Towarzyszyliśmy przesłuchiwanym na komisariacie dziewczynom bębniarkom – przypomniała Ewa Trojanowska, która razem z Małgorzatą Farynowską, Izabelą Witowską i Włodzimierzem Komisarczykiem została wówczas spisana przez policję. Sprawa trafiła do sądu. Oskarżyciel posiłkowy, którym jest wrocławska policja, zarzucił wtedy Obywatelom RP, że umieścili swoje transparenty w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym i wystawili je na widok publiczny bez zgody zarządzającego tym miejscem. Grozi za to kara ograniczenia wolności albo grzywny. Policja domagała się więc ukarania Trojanowskiej, Farynowskiej, Witowskiej i Komisarczyka grzywną po 500 zł, uznając, że podczas tej pikiety pokrzywdzony został Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej