Premier Mateusz Morawiecki pojawił się na Politechnice Wrocławskiej jako gość honorowy uroczystości rocznicowych sprzed pół wieku. 14 marca 1968 r. studenci Politechniki Wrocławskiej zbuntowali się, solidaryzując się z zatrzymanymi w Warszawie Adamem Michnikiem i Henrykiem Szlajferem. 93-letni prof. Ryszard Krasnodębski, uczestnik tamtych wydarzeń, były żołnierz AK, miał na tym spotkaniu zostać uhonorowany złotym medalem „Wrocław z Wdzięcznością” przyznawanym za zasługi w działalności publicznej na rzecz rozwoju miasta. Miał go wówczas wręczyć prezydent Rafał Dutkiewicz.

Nie zrobił tego. Prof. Krasnodębski, nie czekając na odznaczenie, wyszedł ze spotkania z Morawieckim.

– Nie mogłem wytrzymać – przyznaje. – Premier musi mieć świadomość tego, gdzie jest i co mówi. A mówił nie tylko nie na temat, ale też rzeczy, na które wtedy nie było miejsca – wyjaśnia profesor.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej