Według akt sprawy śledztwo w sprawie wykrycia zabójców 15-letniej Małgosi z Miłoszyc przez ponad dwa lata nie posuwało się do przodu.

Mimo wielu dowodów znalezionych na miejscu zbrodni nie udało się nikogo z tą zbrodnią powiązać. Trzeci już prowadzący śledztwo prokurator, Marek Janczyński, w marcu 1999 r. umorzył nawet postępowanie z powodu niewykrycia sprawców, ale po skardze rodziny ofiary w czerwcu je wznowiono. Nadzór nad nim przejął Stanisław Ozimina.

Pół roku później, w listopadzie 1999 r., doszło do przełomu, a głównym podejrzanym stał się 23-letni Tomasz Komenda, którego nikt wcześniej ze sprawą nie łączył.

Wskazała Tomasza Komendę

Przełomem okazały się zeznania Doroty P. Stwierdziła ona, że jeden z czterech portretów pamięciowych pokazanych w programie „997” pasuje do wnuka jej sąsiadki Tomasza Komendy. Program zobaczyła na imprezie u funkcjonariusza policji Sławomira D., który pracował wtedy w pionie kryminalnym komendy wojewódzkiej. Ten poinformował o tym prowadzących śledztwo, którzy przesłuchali Dorotę P.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej